Klocki

Jest to ponadczasowa, uniwersalna i doskonała forma zabawy dla dzieci właściwie w każdym wieku (oczywiście nie dla niemowlaków; dziecko zaczyna mniej więcej rozumieć, o co chodzi w klockach, mając skończony roczek).

Za czasów obecnego dorosłego pokolenia były dostępne jedynie klocki drewniane, ewentualnie z narysowanymi literkami bądź cyferkami, tak, że dodatkowo ułatwiały i przyspieszały naukę czytania i tworzenia wyrazów. Chyba nie ma osoby, która źle by wspominała swoje pierwsze zabawy klockami - nieograniczone pole możliwości, rozbudzające kreatywność, tworzenie nowych budynków, ogrodzeń, wręcz całych światów...

W dzisiejszych czasach zarówno dzieci, jak i rodzice, mają jeszcze większy wybór. Na rynku dostępne są klocki diametralnie różniące się od siebie, dostosowane do poszczególnych przedziałów wiekowych, różnokolorowe, sprzedawane w ogromnych zestawach razem np. z jakimiś figurkami bądź w małych paczuszkach, idealnych nawet w podróży samochodem. Najmłodsze dzieci z pewnością ucieszą wyżej wspomniane klocki drewniane.

Rodzice nie powinni się zdziwić, jeśli zamiast budowanie, malucha najbardziej zachwyci... burzenie już powstałych budowli, np. tych stworzonych przez mamę, czy starszego brata. To normalne, dziecko bowiem, gdy odkryje prawo grawitacji, na początku nie może się tym nacieszyć. Nieco starsze maluchy zainteresują duże, plastikowe klocki, które działają na tej zasadzie, co lego łączą się ze sobą.

Można z nich budować wg instrukcji (rzadko wybierana opcja) lub dowolnie, wykorzystując często dołączone do zestawu ludziki, zwierzątka, drzewka itd. Kolejnym etapem w życiu dziecka są klocki lego. Zapomnijmy jednak o tym, że zajmiemy nimi dziecko młodsze niż czteroletnie. Po pierwsze są zbyt trudne, trudno oddziałują na wyobraźnię malucha. Po drugie - istnieje duże prawdopodobieństwo połknięcia klocka, co może skończyć się nawet w szpitalu. Lepiej więc poczekać, aż dziecko będzie na tyle duże i samodzielne, że będzie mogło składać lego bez ryzyka wpadnięcia w rozpacz (nie umiem!) lub zagrożenia zdrowia.

Komputery i telefony

Wbrew pozorom wcale nie namawiamy do zrezygnowania ze swojej nowej nokii na rzecz dziecka, które znudziło się już wszystkimi swoimi zabawkami i poszukuje nowych wrażeń wśród przedmiotów należących do rodziców.

Nic dziwnego, że telefon, czy komputer tak bardzo fascynuje dziecko - współczesny dorosły człowiek właśnie z tymi dwiema rzeczami spędza ogromną ilość czasu w ciągu doby, dziecko zaś instynktownie pragnie naśladować
sposób zachowania mamy czy taty. Dodatkowo są to przedmioty po prostu ciekawe dla dziecka - przecież te wszystkie przyciski, kabelki, odgłosy i lampki stanowią dla malucha wspaniały, tajemniczy świat i żadna zabawka nie jest tak atrakcyjna, jak laptop taty, czy komórka cioci. W sklepach z zabawkami znajdziemy niezliczoną ilość komputerków i telefoników przeznaczonych dla dzieci najczęściej już od trzeciego roku życia. Zazwyczaj działają one na baterie, których dziecko samo nie wyjmie, klapka jest bowiem przykręcana śrubokrętem. Sprzęty te są kolorowe, wydają różne odgłosy, posiadają też rozmaite funkcje edukacyjne, jak nauka kolorów, czy odgłosów zwierząt.

Jeśli mamy w sobie wystarczające pokłady cierpliwości, możemy kupić dziecku taki komputerek i spróbować mu wytłumaczyć, że jest on identyczny jak nasz, tylko przeznaczony dla dzieci. Niestety nawet dziecko o średnim poziomie inteligencji, już po pierwszym dniu (a prawdopodobnie wcześniej) zorientuje się, że to jakieś oszustwo i z powrotem przylgnie do tatusinego laptopa. To samo tyczy się także telefonów.

Tylko najmłodsi miłośnicy techniki dadzą się nabrać na zabawę w halo, kiedy to maluch gaworzy do plastikowej komórki ze sklepu dziecięcego, a my odpowiadamy do swojego telefonu: halo, Dawidek, powiedz coś do mamusi. Pozostałe dzieci pobawią się kilka minut, poprzyciskają plastikowe guziki, pośmieją się do wydobywającej się z zabawki muzyczki, po czym rzucą ją w kąt i zajmą się modemem, telefonem mamy albo udadzą się na eksplorowanie kuchni. Dlatego zamiast zasypywać dziecko zabawkami, lepiej je pilnujmy, gdy dokonuje odkryć nie wymagających naszych nakładów pieniężnych.