Instrumenty muzyczne

Rodzice bardzo często popełniają duży błąd – przekładają swoje niespełnione ambicje na dziecko. Sami uwielbiają chodzić do opery i filharmonii i chociaż nigdy żadne z nich nie grało na żadnym instrumencie, zapisują swojego kilkulatka na zajęcia rytmiki, gry na fortepianie itd…Dziecko na nie chodzi i być może nawet robi postępy, ale szczerze nienawidzi zajęć…  To częsty scenariusz w rodzinach dobrze sytuowanych materialnie, gdzie rodzice wychodzą z założenia, że zapewnią swojej pociesze to, czego sami nie mieli.

Jednak mądrzy, kochający rodzice nie skażą dziecka na wielogodzinne ćwiczenie tego, co nie sprawia mu przyjemności, mimo, iż marzą o synu pianiście, czy córce śpiewaczce. Co zrobić w takiej sytuacji? Najlepiej rozbudzać w dziecku pasje już od pierwszych miesięcy jego życia.
Nie trzeba koniecznie czekać, aż dziecko osiągnie wiek kilku lat i samo zdecyduje, czym się interesuje, bo być może skończy się tak, ze maluch nie polubi żadnego z ambitnych zajęć, oferowanych w przedszkolu lub przez mamę w domu, a wówczas jest już często za późno na rozbudzenie w małym człowieku prawdziwej pasji. Można zaczynać dawać kierunek dziecięcym zainteresowaniom już wówczas, gdy maleństwo ma pół roczku, trzeba jednak robić to mądrze i… trochę podstępnie. Jak tego dokonać? Najlepiej dając przykład i podsuwając dziecku odpowiednie zabawki. Jeśli pragniemy wychować małego muzyka, nie warto zapisywać przedszkolaka na wielogodzinne lekcje. Niech na ścianie w salonie wisi gitara, a ojciec w czasie ważnych okazji, gra na niej – wówczas dziecko będzie kojarzyło muzykę z czymś podniosłym, czym warto się zająć. Mama niech co jakiś czas zagra maluchowi kołysankę na flecie – wówczas muzyka będzie przypominała malcowi coś przyjemnego, związanego z pozytywnymi uczuciami, uspokajającego.

A co jeśli żadne z rodziców nie ma najmniejszego pojęcia o graniu?
Można spróbować, kupując specjalne instrumenty dla dzieci, grzechotki, bębenki, trąbki. Są to bardzo rozwijające zabawki, wybierane przez rodziców raczej rzadko ze względu na hałas. Jeśli jednak nie umiemy grać, a dziecięca trąbka to dla nas koszmar – nie oczekujmy od dziecka, że pokocha muzykę i będzie wirtuozem. Lepiej pozwólmy mu grać w piłkę, byle robiło to, co lubi.

{ Comments are closed! }